Facebook
Powered by Magento extensions
KTÓRY NAJLEPSZY -
czyli jak oglądać album, zanim wybierze się ten, którego naprawdę szukamy?


Liczba dostępnych na rynku albumów fotograficznych sprawia, że czasami jedynym kryterium, na podstawie którego podejmujemy decyzję o zakupie, jest wygląd okładki. Tymczasem wszystkie albumy klasyczne mają kilka cech, które warto poznać, aby przy zakupie albumu, w którym będziemy przechowywać utrwalone na papierze ważne w naszym życiu chwile, podjąć właściwą decyzję.

  • Wielkość kart
  • Kolor kart
  • Gramatura karty
  • Okładka
  • Wykończenie
  • Wytrzymałość


Wielkość kart

Nie ma co ukrywać – im większy album, tym lepsze robi wrażenie - dotyczy to nie tylko wielkości kart, ale i liczby zdjęć, które można na każdej z nich umieszczać. Jeśli zależy nam na szczególnym wyeksponowaniu jednego, wyjątkowego zdjęcia, najlepiej umieścić je na jednej stronie – przyciągnie uwagę, skłoni oglądającego do zwrócenia na nie szczególnej uwagi. I choć niektórzy producenci piszą, że na jednej stronie ich albumu można umieścić nawet 6 zdjęć, warto zastanowić się, czy taki układ nie wywoła odczucia chaosu u oglądającego nasz album. Takie rozwiązanie jest wskazane jedynie wtedy, gdy zrobimy to w sposób przemyślany i zamierzony, chcąc wywołać efekt dynamiki. Warunkiem jest, aby zdjęcia dotyczyły te samej tematyki i były robione z jednego ujęcia, np. składanie życzeń nowożeńcom podczas ceremonii ślubnej, a w wypadku sesji np. zdjęcia obiektu z różnej perspektywy, ale znajdującego się w tym samym miejscu. Podejmując więc decyzję o liczbie zdjęć umieszczonych na jednej stronie, należy znaleźć złoty środek między użytecznością a efektownością.
Wybierając album i decydując, jakiej wielkości powinien mieć karty, trzeba się również zastanowić, jakiego formatu zdjęcia będziemy do niego wklejać. Pamiętajmy przy tym, że znacznie lepiej prezentują się zdjęcia dużych formatów (decyzja o wyborze formatu zależna jest przede wszystkim od technicznej jakości zdjęć).
Często bywa tak, że w jednym albumie musimy umieścić dużą liczbę zdjęć – w takiej sytuacji przede wszystkim należy pamiętać, że albumu klasycznego nie powinno się „obracać” w trakcie oglądania, dlatego zdecydujmy – wybieramy zdjęcia zorientowane pionowo albo poziomo. Mieszanie ich znacznie obniża komfort oglądania.
Najbardziej znany format albumów firmy Henzo (wykorzystywany również przez firmę Walther), czyli 30,5 cm x 36 cm jest idealny dla formatu A4, ale tylko jeśli zdjęcia są w pionie! Fotografowie czasami decydują się na umieszczenie w nim zdjęć pionowych formatu 20 cm x 30 cm, ale oczywiście tylko jednego na stronie, natomiast wszystkie zdjęcia poziome wykonują w formacie 15 cm x 21 cm i umieszczają po dwa na stronie. W takim przypadku trzeba bardzo starannie zaplanować każdą stronę, aby zdjęcia były umieszczone chronologicznie, dlatego najbardziej uniwersalnym formatem albumu będzie taki zbliżony do kwadratu, a zdjęcia maksymalnie 15 cm x 21 cm.
W tym momencie muszę ostrzec przed formatem 13 cm x 18 cm – jest co prawda dość duży, a koszty związane z wywołaniem takich zdjęć niezbyt wysokie, jednak większość albumów przystosowana jest na pochodne formatu 10 cm x 15 cm, czyli 15 cm x 21 cm oraz 21 cm x 30 cm i takie formaty łatwiej w nich umieszczać. Albumy takie są za duże, aby wkleić na stronie jedno zdjęcie 13 cm x 18 cm („zniknie” na stronie i nie będzie się dobrze prezentować), a dwa mogą się już nie zmieścić.
Kolejna kwestia to komfort oglądania albumu. Jeśli wybierzemy format np. 36 cm x 36 cm, w którym mieszczą się właściwie wszystkie formaty, co pozwala umieścić tam dużą liczbę zdjęć, to musimy liczyć z niewygodą podczas oglądania - po rozłożeniu taki album będzie miał długości ok. 80 cm. Gdzie go położyć? Proszę też nie zapominać, że taki album sporo waży. Może więc lepiej wybrać jakiś mniejszy, który podczas oglądania można po prostu położyć na kolanach? Optymalna i chętnie wybierana przez klientów jest opcja zakupu dwóch albumów – większego, na wybrane, duże zdjęcia, oraz mniejszego (często nawet kieszeniowego), który można bez problemu zabrać do znajomych czy na rodzinne spotkanie.

Kolor kart

Na decyzję o wyborze koloru kart  wpływa przede wszystkim nasz gust, czyli coś nam się podoba bardziej, a coś mniej. Jednak przed podjęciem decyzji, warto poznać kilka faktów.

Czarna karta jest bardzo kontrastowa i robi duże wrażenie przy pierwszym otworzeniu albumu. Biorąc pod uwagę niezbędną białą ramkę (bez ramki zdjęcia czarno-białe wtapiają się w kartę i nikną, zdjęcia kolorowe wyglądają dobrze, ale z ramką wyraźniej odcinają się od tła), na ogół pierwsze wrażenie będzie bardzo duże. Zdjęcia umieszczone na czarnych kartach są bardzo widoczne, mocno odcinają się od tła bez względu na to, czy są kolorowe, czy czarno-białe. Najmniej korzystnie wyglądają zdjęcia w sepii, które tak naprawdę nie mają głębokiej czerni, tylko kolejne, coraz to głębsze odcienie brązu.

Nie mniej popularnym kolorem w przypadku kart jest kremowy. Należy jednak pamiętać, że słowo „kremowy” w praktyce oznacza barwy od lekko żółtawej czy brzoskwiniowej, poprzez całą gamę odcieni złamanej bieli zwanych przez producentów „ivory”.
Karty kremowe są stonowane i nie odciągają wzroku oglądającego od zdjęć. Wkleja się na nich głównie zdjęcia bez ramki, choć i te z ramką nie będą źle wyglądały. Biorąc pod uwagę, że aparaty cyfrowe robią zdjęcia na dość wysokich czułościach, gdzie wpływ żarowego, żółtego światła daje ogólny ciepły, żółto-brązowy odcień - taka karta bardzo ładnie komponuje się ze zdjęciami, dając im delikatną oprawę. Bardzo efektownie będą się na niej prezentowały zdjęcia w sepii.

Najbardziej neutralne są karty białe – dobrze będą na nich wyglądać zarówno zdjęcia kolorowe, jak i czarno-białe czy w sepii. Album z białymi kartami zawsze będzie wyglądał „czysto”, przejrzyście i świeżo. W Polsce biała karta nie jest bardzo popularna – to pewnie kwestia mody: Polacy preferują karty kremowe i czarne, podczas gdy 90% Francuzów woli karty białe i „ivory”.
Bardzo często słyszę, że album z białą kartą szybko się ubrudzi. Kiedy się jednak nad tym zastanowimy, to z pewnością dojdziemy do wniosku, że to nie do końca trafiony argument - do albumów zwykle podchodzimy z szacunkiem, nie bierzemy ich do rąk tuż po wykonaniu brudzących prac czy też podczas jedzenia obiadu. Nie bójmy się więc albumów z białymi kartami!

Swoich zwolenników ma też karta bordowa – umieszczone na niej zdjęcia, czy to kolorowe, czy czarno-białe, nabierają pewnej „pikanterii”, co bardzo je ożywia. Album jest wtedy bardzo dynamiczny, żywy. Trzeba jednak pamiętać to, o czym wspominałem na początku – kolor karty to kwestia gustu – na bordowe decydują się raczej młodzi ludzie, starsze pokolenie jest bardziej tradycyjne.
Wybierając album z bordowymi kartami, trzeba pamiętać, że nie będą się na nich dobrze prezentować zdjęcia pozowane lub stylizowane – niezbyt dobrze wkomponują się w takie tło. Tę opinię podziela wielu profesjonalnych fotografów, którzy zaopatrują się w naszym sklepie – ale znowu przypomnę - de gustibus non est disputandum - pamiętajmy że sporo albumów studyjnych (na zdjęcia atelierowe) miało karty w kolorze bordo.

Albumów z kartami granatowymi jest na rynku niewiele. Na karcie granatowej najlepiej prezentować się będą zdjęcia kolorowe. We wszystkich albumach kolor kart to bardzo ciemny granat, więc zasady umieszczania na nich zdjęć zbliżone są do tych, które dotyczą albumów z czarnymi kartami: duży kontrast, biała ramka, mocne wrażenie. Odbiega on jednak od tradycyjnego albumu z czarną kartą, jakie widzimy u naszych babć. Granat jest zdecydowanie niedoceniany w Polsce - o wiele bardziej uniwersalny niż bordo i żywszy niż czerń. Niestety, z powodu małej popularności importerzy nie sprowadzają takich albumów, więc nie bardzo jest w czym wybierać. Namawiam jednak do poszukiwań i eksperymentów z umieszczaniem zdjęć na kartach granatowych.

Gramatura karty

Zazwyczaj karty w albumach nie są zbyt grube. Ale zdarzają się wyjątki od tej reguły, takie jak np. specjalne kolekcje Q-collection (zapewne od Quality czyli jakości), w których karty mają podwójną gramaturę. Podwójną gramaturę mają też karty w droższych albumach firm Henzo, Walther i Panodia (w sklepie, przy opisie produktu, zaznaczamy, czy karta jest bardzo gruba czy zwykła).
Zasada jest prosta – droższe albumy mają grube karty, a tańsze cieńsze – proszę jednak  pamiętać, że „cieńsza” oznacza po prostu standard, czyli kartę o odpowiedniej grubości, która będzie służyć wiele lat. Oczywiście na rynku pojawiają się albumy, których karty są bardzo cienkie – w naszym sklepie ich Państwo nie znajdą.
Producenci zwykle nie podają numerycznej gramatury kartonu użytego w albumie. Dzieje się tak zapewne dlatego, że w przypadku albumów tańszych karty są grubości standardowej a przy wyższych modelach Panodii czy Walthera o parametrach rozmawiać po prostu nie wypada. Wystarczy wziąć je do ręki i dokładnie obejrzeć – grubość znajdujących się w środku kart robi wrażenie. No i ta jakość…

Okładka

Okładka to pierwsza rzecz, która przyciąga wzrok, kiedy zastanawiamy się, który album wybrać. I nic dziwnego, jej wygląd zwykle powinien odzwierciedlać to, co znajdziemy w środku – na zdjęcia ślubne czy komunijne zwykle wybieramy okładki jasne, pastelowe, delikatnie zdobione, tworząc album ze zdjęć wakacyjnych częściej decydujemy się na kolory – ale tu też trudno mówić o jakiś twardych regułach. Ponownie wracamy do sentencji: de gustibus…

Bogactwo okładek równa się bogactwu oferty albumowej dostępnej na rynku.   Mamy więc okładki z materiału – głównie z gładkiej lub haftowanej satyny (specjalizuje się w nich polska firma Poldom, np. kolekcja Gloria) czy płótna (naturalnego lub kolorowego) - albumy wyglądają w nich dość okazale. Zazwyczaj są bogato zdobione, obszywane błyszczącą złotą lub srebrną nitką. Są wyraziste, mocno rzucają się w oczy – mają więc tyle samo zwolenników, co przeciwników.

Za uniwersalne można uznać okładki wykonane z zamszu, zarówno gładkie (Romantica), jak i ozdabiane (Mystic Drops lub Velvet Rose). Ten rodzaj tkaniny właściwie się nie starzeje – dobrze prezentował się 100 lat temu, dobrze wygląda dziś, można więc założyć, że za kilka lat również nie straci nic ze swojej szlachetności. Albumy z zamszową okładką dobrze się „przechowują”, są trwałe. Na gładkim zamszu widoczne są odbicia palców, ale to dodaje albumowi faktury. Różne odcienie tej tkaniny powodują, że okładka nabiera głębi, nie jest płaska.

Na rynku bogaty jest wybór albumów Laminated Paper Cover - kartonowa okładka pokryta jest ochronną warstwą, co chroni ja przed zabrudzeniem i zazwyczaj odbija światło (nie jest matowa). Jej niewątpliwą zaletą jest także fakt, że w kwestii koloru czy wzorów, jakie na niej umieścimy, nie ma tu granic – dziś wydrukować można przecież niemal wszystko. W tej kategorii mamy więc albumy stonowane, łagodne, delikatne, jak również odważne, a nawet nieco agresywne, z wzorami, zdjęciami obrączek, gołąbków, zachodzącego słońca czy pięknych kwiatów, bardzo nowoczesne (album Grindy).

Bardzo efektownie wyglądają okładki pokryte papierem czerpanym. Mają jednak pewną wadę - trudno usuwa się z nich zabrudzenia. Decydując się na album z taką okładką, trzeba wziąć to pod uwagę i bardzo o nie dbać.

Okładki z papieru satynowego pokryte są warstwą ochronną, która przypomina materiał. Opcja warta rozważenia, ponieważ nie tylko ładnie wyglądają, ale są też dość trwałe.

Popularnym materiałem obiciowym jest skóra ekologiczna – mieszanka prawdziwej skóry (im jej więcej tym tkanina lepszej jakości, np. album Havana firmy Panodia wygląda jakby był zrobiony ze skóry licowej) i sztucznych materiałów. Reguła jest taka - im droższy album, tym skóra ekologiczna wyglądem bardziej przypomina tę naturalną, jest miękka w dotyku, ma naturalną strukturę, a nawet zapach. Może być lakierowana (np. album Izara firmy Panodia). Jej zaletą jest to, że nie wchłania wody, nie brudzi się, można ją barwić na różne kolory i tłoczyć na niej piękne wzory.

Okładki ze skóry naturalnej – czy to matowe, czy lakierowane - są zazwyczaj ciekawie barwione. Efektownie wyglądają zarówno te klasyczne, pozbawione wzorów, jak i te tłoczone. Skóra licowa (z fakturą, miękka w dotyku, wysokogatunkowa) jest bardzo odporna na ścieranie.

Na rynku można również spotkać albumy z drewnianymi okładkami, Często są to wyroby wykonywane ręcznie, a ich niebanalny wygląd to wynik specjalnego procesu postarzania

Wytrzymałość

Nie ma albumów nie do zdarcia - żadna technologia nie jest pozbawiona wad i nie zapewni albumowi wiecznego życia, tym bardziej jeśli niespecjalnie o niego dbamy. Dla potwierdzenia tej tezy podeprę się kilkuletnim doświadczeniem w sprzedaży albumów – w tym czasie zdarzyło mi się najwyżej kilkanaście reklamacji, powodem większości nie była jednak niska jakość albumu, ale właśnie jego niewłaściwe użytkowanie.

Albumy powinniśmy traktować z szacunkiem, zdarzyło się nam, że album rozpadł się po tym, jak klient wyłamał jego karty – mówiąc popularnie – na kolanie i odwrócił „na lewą stronę”. Wprawdzie nie był to egzemplarz z tzw. górnej półki, jednak nie sądzę, żeby takie „akrobacje” wytrzymał nawet najlepszy produkt.

Inny album dałem kiedyś dzieciom w szkole do obejrzenia i wybrania zdjęć. Co było dalej – nietrudno się chyba domyślić. Przedstawione przypadki są jednak wyjątkami, nie normą. W moim studiu mieliśmy kilkanaście albumów, w których umieszczałem przykładowe zdjęcia. Każdy z nich przeglądany był klika razy dziennie i - pomijając normalne ślady użytkowania - żaden nie uległ zniszczeniu.
 
Wykończenie

Na jakość wykończenia składają się zarówno jakość materiałów, ich dopasowanie, jak i sklejenie, obszycie itd. To właśnie tutaj najwyraźniej uwidacznia się zasada: im wyższa cena, tym wyższa jakość. Ale nie namawiamy do pochopnej decyzji i kierowania się wyłącznie ceną – najpierw warto się zastanowić: na czym tak naprawdę tracimy? I czy warto dopłacać? Wszystkie albumy, które mam obecnie w sprzedaży, są starannie wykończone. Omijam „niezwykłe okazje”, które pojawiają się od czasu do czasu na rynku, bo choć cena istotnie jest atrakcyjna, to wiem, że jakość czy trwałość raczej wątpliwa.

Niektóre tańsze albumy mają niedopracowane wykończenia krawędzi czy niestarannie przyklejone ozdoby (kokardki, wstążeczki, ozdóbki). Takie szczegóły nie są bardzo widoczne i nie przeszkadzają w codziennym użytkowaniu, jednak trzeba się z tym liczyć, jeśli przy zakupie zdecydujemy się zapłacić mniej. Albumy droższe – z tzw. górnej półki - nie mają takich mankamentów.

W naszym sklepie nie znajdziecie Państwo z byt wiele albumów oprawionych w prawdziwą skórę. Cena takiego produktu jest wysoka (do 4 razy wyższa niż innego dobrego albumu), a dostępna obecnie oprawa ze skóry ekologicznej jest bardzo estetyczna, właściwie nie do odróżnienia dla laika. Są oczywiście osoby, które preferują wyroby z naturalnej skóry, ale... No właśnie - de gustibus…